Problemy decyzyjne przy 94% skuteczności transakcji.

Mam 94% skuteczności zawartych transakcji! Jestem zajebisty! Jeśli też tak chcesz to przeczytaj moje książki, a najlepiej przyjdź na moje szkolenie! Ucz się od praktyka, a nie teoretyków, którzy nigdy nie zawarli rzeczywistej transakcji!!! Blebleble, itp., itd. 😀

Można w ten sposób dokładać marketingowych argumentów w celu promocji swojej oferty. A ile w tym prawdy? Niczego nie sprzedaję, książek nie napisałem i szkoleń nie prowadzę, jeszcze 😉  Natomiast skuteczność 94% i owszem, miałem 🙂

Transakcje wykonane na moim głównym rachunku założonym w lutym 2016 roku u nowego brokera w pierwszym kwartale charakteryzowały się ~94% skutecznością. Ba, na początku było i 100% skuteczności! Tylko co z tego? Rachunek służył do zawierania transakcji kilku/kilkunasto dniowych. W ciągu trzech miesięcy zawarłem 17 transakcji, z czego 16 zakończonych na plusie i 1 na minusie.

INWESTOMANIA.PL - skuteczność 94%Można by rzec, że skuteczność rewelacyjna. Piękna, prawda? Przejdźmy zatem do sedna…

Skoro tak dobrze mi poszło w kilkumiesięcznym okresie czasu i miałem tylko 1 stratną pozycję to może by więcej kapitału angażować w każdą transakcję? Przy takiej skuteczności bardzo szybko zwielokrotniałbym posiadany kapitał. Raz tracę, ale szesnaście razy zarabiam. To się musi udać! Przez jakiś czas i owszem, ale zwróćmy uwagę, że to raz może oznaczać utratę co najmniej całego kapitału (tak, na rynkach lewarowanych to możliwe). Czyli większości kapitału na jednej transakcji ryzykować nie warto. Chciwość i strach w jednym – i tym dochodzimy do sedna.

Podana skuteczność jest tylko przykładowym kryterium jakim możemy się posługiwać do oceny zagrań. Miesięczny zysk, stosunek zysku do ryzyka, obsunięcie kapitału, nachylenie krzywej kapitału… można wybrać dowolne kryterium, a nawet wiele naraz, i co więcej, można dla wybranego kryterium przeprowadzać transakcje.

Naszym wybranym kryterium jest skuteczność (uprzedzając pytania: tak, naprawdę podałem rzeczywistą). Skoro przez jakiś czas mam ją na wysokim poziomie to obawiam się jej spadku. Szybko zamykam pozycję na minimalnym zysku, a straty przetrzymuję licząc, że kurs zawróci i jednak pozwoli mi co najmniej na zachowanie obecnej skuteczności. Każda strata psuje moją statystykę i powstrzymuje przed wykonaniem kolejnych zagrań. Przytrafiła się seria stratnych zagrań. Skuteczność znacznie spadła. Skupiam się na moich najskuteczniejszych technikach i tylko wg nich zawieram transakcje. Jest dobrze, skuteczność zagrań się poprawia. Luzuję filtry kryteriów do zagrań przez co zawieram coraz więcej transakcji. Skuteczność rośnie, ale wolno. Zwiększam zaangażowanie kapitału i znowu seria strat. Skuteczność spadła. Nie wspominając o kapitale…

Myślę, że podobne dylematy ma każdy. Fiksujemy się na czymś i ślepo dążymy do realizacji tego. Niby i dobrze, gdyż jesteśmy konsekwentni, ale niejako w tle może to powodować spustoszenie na naszym rachunku. Każda decyzja powoduje powstawanie kolejnych dylematów i na ogół każdy z nich na wiele rozwiązań. Powstaje swego rodzaju pętla decyzyjna, która może wpłynąć także na nasze transakcje.

Z jednej strony chcemy zarobić jak najwięcej, a z drugiej boimy się stracić to co już mamy. Jak można sobie radzić z takim zafiksowaniem? Z moich rozmów z psychologami (tak, człowiek ma różne znajomości) wynika, że najlepszym sposobem walki z lękami jest zmierzenie się z nimi. Ale jak można zmierzyć się z zafiksowaniem na skuteczność? Może po prostu należy pozwolić sobie na jej… spadek? Cóż z tego, że mamy rewelacyjną skuteczność skoro tracimy bardzo dużo na stratnych pozycjach i zarabiamy bardzo mało na zyskownych? Może wręcz dojść do sytuacji, że mamy wysoką skuteczność, a stan naszego rachunku kurczy się i kurczy…

Identyfikujmy przywiązanie się do danych parametrów i starajmy się zanadto do nich jednak nie przywiązywać. A jeśli to się stanie to starajmy się odizolować i niezależnie od wszystkiego zawierać kolejne transakcje. Nikt bowiem nie zna tego co będzie i choćby z tego względu trzeba iść do przodu, ale małymi kroczkami zamiast biegu.

Na chwile obecną wspomniany rachunek ma już tylko ~88% skuteczności 🙂

4 Komentarze.

  1. Inwestor giełdowy

    Procentowa skuteczność to bardzo niebezpieczny wskaźnik. Bardzo łatwo można go wywindować metodą zwykłego przetrzymywania pozycji. Jeśli grasz w krótkim horyzoncie, to możesz po prostu zamykać natychmiast zyskowne pozycje a stratne trzymać aż „wyjdą” na plus. Taka strategia to odwrotność prawidłowego podejścia, bo tniesz wtedy zyski a stratom pozwalasz rosnąć w nieskończoność. Pierwszy długotrwały i gwałtowny ruch na minus zabija tradera grającego taką strategią, mimo, że jeszcze wczoraj miał przecież 99% zyskownych transakcji… 😀

    • Wszystko ma wady i zalety, a wskaźnik jak każdy inny 🙂 No i to tylko przykład do wskazania, że pozory potrafią mylić. Wg mnie prawidłowe podejście to takie, które jest jak najbardziej dopasowane do nas. Pamiętaj, że SL jest stałe i nie ważne jak daleko sięga skoro ma tę samą wartość. Jeśli nie przestawię SL na moją niekorzyść to niby dlaczego miałoby to być błędne podejście?

  2. Post jak najbardziej przydatny i gratuluję takich wzrostów, natomiast stwierdzenie ‚najlepszym sposobem walki z lękami jest zmierzenie się z nimi’ w tym przypadku nie do końca chyba pasuje:) Mówimy oo naszych pieniądzach – nikt nie chce stracić tego, na co ciężko pracował. Ale na szczęście możemy zdywersyfikować portfel i w ten sposób uzyskać większą pewność zysku. Może właśnie dzięki takim działaniom pozwolimy sobie na odrobinę ‚szaleństwa’ 😉 Pozdrawiam

    • Z chęcią poznam inne sposoby 🙂 Zmierzenie się z lękiem było w zasadzie jedynym który doradzali znani mi psychologowie. Podawali jeszcze jego stopniowanie, aby nie rzucać się od razu na głęboką wodę, ale w zasadzie to nic innego nie pamiętam, więc chętnie poznam inne możliwości 🙂

      Co do dywersyfikacji to nie jestem do niej przekonany. W przypadku akcji może i ma ona jakiś sens, ale na forexie/kontraktach już niekoniecznie (szczególnie przy moim stylu gry gdzie w jednym czasie mam mało pozycji i które najczęściej nie dotyczą tych samych „obszarów”).

Więcej w Artykuły, Psychologia spekulacji
BREXIT to ułuda!

BREXIT to teraz główny temat mediów. Ale czy to wydarzenie (głosowanie nad wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej) faktycznie może...

Zamknij